26 marca 2017

"Napój miłosny" w Ryczywole

Cześć Wam!
Za oknem cudowne słońce, słychać śpiew ptaków, czuć nadchodzącą wiosnę. To chyba moja ulubiona pora roku. Nawet pranie wieszane w świetle promieni słonecznych pachnie piękniej!

Niedawno, bo 18 marca, wystawialiśmy po raz drugi nasz "Napój miłosny", tym razem w Ryczywole. Kolega, który był i u nas w OOK, i w GOK'u stwierdził, że w Ryczywole udało nam się chyba stworzyć jeszcze lepszy klimat. Znów stoliki z białymi obrusami i palącymi się świeczkami, kawa, herbata, ciastka. Scena przyozdobiona lampkami, do tego różowe kwiaty i pianino. Wszystko udało się znakomicie, sprawiło nam dużo radości, dostaliśmy wiele pochwał i komplementów. Zastanawiamy się nawet, czy nie załatwić sobie wystąpienia w Rogoźnie, ale to chyba już dopiero po maturze, bo jakby nie patrzeć.. ile zostało? Niewiele ponad miesiąc. Czy boję się matury? Pisemnej nie, z żadnego przedmiotu. Znam swoje możliwości i wiem mniej więcej, na ile napiszę każdą z nich (czy dobrze, czy źle - w sumie jedynie chemia może pójść mi słabo, ale z kolegą zaczęliśmy się wspólnie przygotowywać i zrobiliśmy prawie całą pierwszą część Witowskiego, a w maju chcemy mieć więcej spotkań, więc powinniśmy zdążyć wszystko powtórzyć). O maturze i moich planach co po niej napiszę w oddzielnym poście.

Wróćmy do "Napoju miłosnego". Wydaje mi się, że wystawienie tego po raz drugi poskutkowało większą swobodą nas wszystkich. Jakby nie patrzeć, spędziliśmy ze sobą sporo czasu, lepiej się poznaliśmy, na wszystkich próbach było dużo śmiechu i radości, a chyba to jest najważniejsze.
Nie przedłużając, czas na zdjęcia!










































Brak komentarzy :

Prześlij komentarz