16 lutego 2017

Napój miłosny - wieczór przy muzyce i poezji

Witam!
Już prawie tydzień minął od wielkiego, dla mnie, wydarzenia. "Napój miłosny". Pomysł powstał przez przypadek podczas wyjazdu do filharmonii. Mateusz był impulsem do zorganizowania. Jak już mi napisał w grudniu, że rozmawiał z recytatorami.. nie było odwołania. Organizujemy. Załatwiłam wszystko z dyrektorem OOK. Poprosiłam polonistkę o rady dla recytatorów i dla mnie co do scenariusza. Napisałam scenariusz. Wszyscy nauczyli się swoich ról.

Próby do naszego wieczorku były genialne. W pierwszym tygodniu, na pierwszej próbie, więcej było śmiechu i rozmów, niż ćwiczeń, ale myślę, że to nam było potrzebne-z kilkoma z osób, z którymi to wystawiałam, w ogóle jeszcze wcześniej nie miałam okazji rozmawiać. Mieliśmy okazję się poznać, pozaprzyjaźniać. W drugim tygodniu próby już rzeczywiście wyglądały jak próby. Nadal było wesoło, bardzo wesoło i aż człowiekowi chciało się nad tym wszystkim czuwać.

Umówiliśmy się, że na sali poustawiamy stoły z obrusami, podamy gościom kawę, herbatę, ciastka, na stolikach palić będą się świeczki. Klimatycznie. Romantycznie. Nastrojowo. Koleżanka, Wiktoria, zrobiła dla nas dekorację na scenie w dniu występu, a ja poustawiałam wtedy stoły.

Dzień występu był naprawdę szalony.. Robiliśmy generalną próbę przed samym występem. Teraz mogę się przyznać bez bicia - wyzywałam wszystkich, że mają umieć wszystkie teksty/piosenki na pamięć, ale nie siebie.. i kto nie umiał w dniu występu? Oczywiście, ja! Pamiętałam całe dialogi i dwie piosenki, ale jedna... gdy śpiewałam w domu, potrafiłam całą, a na próbie... nie. Nie ryzykowałam. Na wieczorku usiadłam na schodkach koło Zuzy, gitarzystki i obie udawałyśmy, że tekst z chwytami jest dla niej. Nie pomyliłam się, nikt nawet nie podejrzewał, że nie potrafię do końca tekstu - wyszło tak, jak wyjść powinno.

Z wszystkich śpiewających jestem bardzo zadowolona. Z wszystkich recytujących jestem bardzo zadowolona. Z Darka, który mówił ze mną dialogi, jestem bardzo zadowolona. Przepełnia mnie duma i szczęście, że to wszystko się udało, że miało sens! Przyszło więcej osób, niż się spodziewaliśmy. Ludzie chcieli bis. Po zakończeniu wciąż czekali na więcej. To było i wciąż jest niesamowite.

Sam scenariusz - dialogi były oparte o książkę "Napój miłosny" Erica Emmanuela Schmitta. Książka jest świetna, przeczytałam całą w jedno popołudnie i od razu wiedziałam, że to o nią oprę scenariusz. Kolejnym elementem był wiersze - większość z nich to były autorskie utwory Mateusza, mojego kolegi ze szkoły. Pojawił się także Mickiewicz, Goethe, Szymborska, Staff.. Sara zagrała utwór Fryderyka Chopina na pianinie, a oprócz tego było dużo piosenek. Wszystko szło płynnie, nie było zapowiadania w trakcie każdego wystąpienia, lecz tytuły wypisane były na ekranie. Taka była moja wizja i uważam, że to było dużo lepsze niż co chwilę wychodzenie kogoś, kto mówiłby ''za chwilę wystąpi (...) z utworem (...)'', bo to jest po prostu nużące.

Minęło już kilka dni, a my wciąż dostajemy pozytywne opinie na temat naszego "Napoju miłosnego". Już wiemy, że 18 marca wystawiamy to samo w Ryczywole, a dzięki temu, że to wyszło tak świetnie, 1 marca na Dzień Teatru organizujemy coś fajnego w szkole, a 3 marca jedziemy do pewnej wioski niedaleko naszego miasta, z okazji Dnia Kobiet.

Mam nadzieję, że to nie będzie ostatni zorganizowany przeze mnie wieczorek. Mam nadzieję, że we współpracy z tymi osobami, z którymi to wystawiałam, zorganizujemy wspólnie jeszcze niejedno fajne wydarzenie. Było cudownie!
















1 komentarz :