30 października 2016

Niedziela dla włosów #13

Cześć! :)
Moje włosy nadal darzę ogromną miłością i wierzę, że kiedyś będą wyglądały dokładnie tak, jak chciałabym, by wyglądały.
Gdy w kwietniu byłam w Rosji, przywiozłam sobie sporo kosmetyków do włosów, w tym jedną maskę, nad którą długo się wahałam, bo była najzwyczajniej w świecie droga... Jak bardzo się cieszę, że nie zrezygnowałam! Wczoraj otworzyłam ją po raz pierwszy i nałożyłam na włosy na jakieś 10 minut... i są CUDOWNE! Zdjęcie tego naprawdę nie oddaje. Fale, gładkie, milutkie w dotyku... Gdyby zawsze tak wyglądały, nigdy bym na nie nie narzekała!

Pielęgnację rozpoczęłam od nałożenia peelingu na skórę głowy, zaleconego mi przez dermatologa.


Kolejnym krokiem było umycie włosów szamponem Alterra oraz nałożenie rosyjskiej maski.


Po spłukaniu maski i odsączeniu włosów ręcznikiem (tak naprawdę turban z ręcznika miałam z 15 min, bo nie chciało mi się go ściągać :D) rozczesałam włosy palcami psikając odżywką w sprayu z GlissKurr'a oraz w końcówki wtarłam olejek Welness&Beauty. Po tym rozczesałam włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami.

Ostatnim krokiem było wtarcie w skórę głowy preparatu, który także zaleciła mi pani dermatolog. Naprawdę, przy regularnym stosowaniu (po każdym myciu, czyli u mnie co drugi dzień), zahamował wypadanie włosów. Nie kontrolowałam jednak, czy przyspiesza ich porost, czy nie. 


Po tym wszystkim, tak jak mówiłam, włosy są niesamowicie miękkie w dotyku! 


A jak tam Wasze włosy? Zadbane? Dopieszczone? :)
Miłej niedzieli!



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz