7 lutego 2016

Połowinki 2016

Hej! :)
Mogę śmiało powiedzieć, że połowa liceum za mną. Za rok o tej porze będę już po studniówce.
Połowinki mieliśmy w piątek w lokalu na moim osiedlu, więc przynajmniej nie musiałam daleko chodzić w cieniutkich rajstopkach, haha :)
Zabawa ogólnie była świetna! Zaczęliśmy obiadem/kolacją (zależy czy patrzeć na jedzenie czy godzinę c:), a później już tylko tańce przeplatane jedzeniem ciast, mandarynek i winogron. Z naszego stołu zniknęło najwięcej owoców, a panie z kuchni wodę nosiły już tylko na nasz stół, reszta wolała słodkie napoje -.^
Nie mam niestety zbyt wielu zdjęć, jakoś nikt o nich za bardzo nie myślał, jednak zawsze coś.

Fryzurę robiła mi fryzjerka (jest niedziela rano, a ona się nadal trzyma- jedynie loki nieco opadły), makijaż stworzyłam sama i jest to najlepszy makijaż jaki mi kiedykolwiek wyszedł :D

Mówiłam sobie, że nie kupię czarnej sukienki na połowinki, bo sporo dziewczyn będzie mieć w tym kolorze - nie myliłam się, ale sukienkę jednak kupiłam...czarną. Przeszliśmy z Oskarem trzy galerie w Poznaniu i wróciliśmy do pierwszego sklepu, do którego w ogóle weszliśmy. Sukienka jest z Sinsay'a i wzięłam ją dlatego, że dół zrobiony jest z czterech warstw materiału i cudownie wyglądała przy obrotach. Żałuję tylko, że musiałam wziąć rozmiar większą niż mierzyłam na początku (nie było już jak wrócilismy), bo S jest mi jednak trochę za szeroka... ale nie widać tego aż tak mocno, po prostu XS ładniej przylegała w talii. Mówi się trudno :) Może kiedyś ją zwężę i po problemie.




                                         












2 komentarze :