20 września 2015

Niedziela dla włosów #8

Hej!
W sumie nie jestem pewna co do skuteczności dzisiejszej pielęgnacji... Z jednej strony włosy są bardzo miłe w dotyku i puszyste, z drugiej strony skręt nie do końca mi się podoba... jest taki jakiś "pognieciony" ;) I włosy są sztywne. Naprawdę. Podejrzewam, że to od skrobi, ale zacznijmy od początku... 

Włosy najpierw oczyściłam dokładnie szamponem, aż skrzypiały (ostatnio używam prawie tylko silikonowych produktów, nie chciałam, żeby choć trochę blokowały dostęp składników do włosa), a następnie nałożyłam domową maseczkę: wymieszałam pół kostki drożdży z dwoma łyżeczkami wrzącej wody (a drożdże i tak się spieniły...), miód, jogurt, olej rzepakowy, skrobię ziemniaczaną - wszystkie składniki na oko, ale skrobi było naprawdę sporo, bo chciałam nią "zagęścić" maseczkę. 


Trzymałam tę mieszankę trochę ponad pół godziny pod ręcznikiem i siatką foliową na włosach, a następnie umyłam włosy szamponem z Syoss'a oraz nałożyłam na kilka minut odżywkę z tej samej linii. Pokochałam ostatnio produkty Syoss, bo po nich moje włosy zawsze wyglądają bardzo dobrze. 



Odsączone ręcznikiem włosy wypsikałam odżywką z GlissKurr'a i głową w dół ugniotłam olejkiem z Welness&Beauty (uwielbiam ten olejek! pięknie pachnie, zazwyczaj na włosach daje śliczne loki, a w dodatku jeśli na noc nasmaruję nim twarz, to skóra jest rano cudownie miękka i nawilżona, a na razie nie zauważyłam, by mnie zapychał <odpukać>). 



Włosy sobie spokojnie wyschły, są sztywne, ale naprawdę miłe w dotyku (czy to się nie powinno wykluczać?). Zaraz po wyschnięciu włosy były trochę spuszone (choć pokręcone), ale po kilku godzinach doszły do siebie :) 





2 komentarze :