1 sierpnia 2015

Treningi w lipcu 2015

Cześć! :)
Zaczął się sierpień, a więc czas na zrobienie podsumowania poprzedniego miesiąca. Mierzyłam się wczoraj i niestety z pomiarów nie jestem zadowolona. Stoją w miejscu, a w niektórych miejscach wręcz wzrosły. Rzeczywiście odstępstwa od diety wszystko rujnują, a w tym miesiącu ich nie brakowało... Oskara urodziny, moje urodziny, wspólne wyprawianie, dwukrotna wizyta u cioci, wyjazd nad morze.. Sporo razy jadłam słodycze. W pozostałe dni udawało mi się ich unikać i chociaż z tego jestem zadowolona (oczywiście pomijając lody ale tego w wakacje nie chcę sobie odmawiać, bo potem cały rok i tak ich nie będę jadła - i tak jeśli już jest to jeden na dzień). 
Lipiec był miesiącem, w którym skupiłam się na bieganiu i chyba tak już zostanie. Bieganie daje mi satysfakcję i jest dla mnie przyjemne, a do ćwiczeń w domu muszę się już zmuszać. Poza wyjazdem nad morze, cały miesiąc udawało się nam (biegam z Oskarem) biegać co drugi dzień, a i na wyjeździe zrobiliśmy sobie raz rundkę do Dźwirzyna i z powrotem.:)

Odkryliśmy też, że ''naszą trasę'' jesteśmy w stanie zrobić dwukrotnie i stąd wyniki w bieganiu po godzinie i piętnaście minut. Według endomondo jest to 11km łącznie. Nieźle, prawda?

Zawsze wydawało mi się, że endomondo łącząc się z GPS łączy się z internetem i pobiera pieniądze. Jakież było moje zaskoczenie gdy okazało się, że mogę spokojnie używać tej aplikacji! Widok przebiegniętych kilometrów i spalonych kalorii naprawdę motywuje!

Od dziś (a w sumie od jutra c:) zaczynamy siedmiotygodniowe wyzwanie, które sama ułożyłam. Obejmuje bieganie 4-5 razy w tygodniu (wcześniej wychodziło po 3-4), w tym raz w tygodniu chcemy biegać ponad godzinę. Dodatkowo raz w tygodniu poświęcę po bieganiu kilka minut na nogi i raz w tygodniu poświęcę kilka minut na brzuch. Może w trakcie zmodyfikuję to i dołożę więcej ćwiczeń po bieganiu. Oskarowi oprócz biegania rozpisałam także brzuszki i pompki. 

Ostatnio patrząc w lustro wydawało mi się, że widzę, jak pod wpływem biegania zmieniają się wizualnie moje nogi, ale wczorajsze pomiary nieco mi odebrały entuzjazmu. Waga wskazuje 59 kg co mi się bardzo podoba. Moim kompleksem jednak nadal pozostają nogi i nie zamierzam się poddawać. Na te wakacje nie udało mi się wyrobić sobie idealnej sylwetki, ale może w przyszłe wakacje będę się prezentować na plaży tak, jak chciałam w tym roku. Po drodze jeszcze w styczniu połowinki, więc może ustalę sobie na razie to jako cel? Zobaczymy! Na razie chcę zrealizować mój siedmiotygodniowy plan, a potem pomyślimy co dalej.

Jedno jest pewne. Pokochałam bieganie. 

W ogóle to takie miłe, gdy biegniemy sobie z Oskarem, a biegacz mijający nas podnosi rękę w geście pozdrawiającym. W życiu czegoś takiego nie widziałam. Za pierwszym razem byłam w takim szoku, że do końca dnia to przeżywałam. Wszędzie biegacze tak robią?






Brak komentarzy :

Prześlij komentarz