5 sierpnia 2015

Nowy rekord! + fryzura

Hej!
Coraz większą satysfakcję daje mi bieganie. Kiedyś nie mogłam przebiec 1,5 km, teraz biegam prawie 11 km. Jest różnica, prawda? Uwielbiam to! Dziś z Oskarem poszliśmy biegać chwilę po 19:30, o tej porze w upalne dni jest już przyjemna temperatura. Wieczorem kilometry przemierza się nawet lepiej, niż rano po śniadaniu. W tym miesiącu przejdę kilka podstawowych badań i lekarka na ich postawie powie mi, czy ja w ogóle mogę biegać. Ale dlaczego miałaby mi zabronić, skoro nic mi się nie dzieje? Kiedyś kazano mi żyć z jedną nerką jak normalny, zdrowy człowiek, więc nie zamierzam z tego rezygnować! Nie, gdy swoim zamiłowaniem do aktywności fizycznej zaraziłam najbliższą mi osobę i rekordy możemy pobijać razem.♥

Oprócz pochwalenia się moim osiągnięciem, chciałam też pokazać na blogu fryzurę, którą dziś zrobiłam przed bieganiem. Reakcja mojej babci na jej widok była bezcenna: "sama to zrobiłaś?!'' .. ''no raczej Oskar by mnie nie uczesał". :D To jest najlepszy komplement - zdziwienie. 
Dla osób czeszących sobie różne bajery każdego dnia, coś takiego nie jest wyczynem. Na kimś też potrafię zapleść przeróżne rzeczy, ale na sobie mam z tym problem :)
















1 komentarz :

  1. Moja dziewczyna biega przez płotki, a ja trenuję sporty walki :D taki mamy związek :D fajnie piszesz i gratuluję sukcesów :) serdecznie zapraszam do mnie :) http://zakochanymol.blogspot.com/2015/08/skalny-kwiat.html#comments

    OdpowiedzUsuń