21 maja 2015

Jak mieć czas dla siebie?

Hej!
Moje ostatnie rozmowy z niektórymi ze znajomych zainspirowały mnie do tego posta. A raczej przemyślenia, jakie po tych rozmowach nastąpiły.

Jak mieć czas dla siebie?

Myślę, że każdy zadaje sobie czasem to pytanie. Skąd brać czas? Jak wygospodarować go trochę na relaks? Jak wyrabiać się z obowiązkami?
Odpowiedź jest prosta.
Nie marnować go.

Nie mogę patrzeć na odpowiedzi ani nie mogę słuchać takich typu ''nie mam czasu'', jednocześnie widząc osobę kilka godzin online na facebooku. 
Ile czasu poświęcamy dziennie na portale społecznościowe?
Ile czasu poświęcamy na telewizję?
Ile czasu poświęcamy na zastanawianie się skąd brać czas?

Nie krytykuję tego. Sama lubię oglądać seriale. Plotkować na FB. Oglądać filmiki na YT. Czytać blogi. 
Nie zapominajmy jednak, że przy takich rzeczach też wykorzystujemy czas. Nie zatrzymuje się on w miejscu. Nadal płynie, w takim samym tempie. 

Mogę stwierdzić po sobie, że aby znaleźć czas, potrzebna jest dobra organizacja.
Jeśli wrócę do domu, zjem obiad oglądając serial, po skończeniu odrobię lekcje, poświęcę półtorej godziny na ćwiczenia, to mam jeszcze cały wieczór na naukę lub czytanie książki/gazety.
Jednak gdy po zjedzeniu obiadu nie zabieram się za nic konkretnego, a błądzę bezcelowo po internecie, to nawet jeśli zdążę w tym czasie poćwiczyć, nagle uświadamiam sobie, że jest 21 a ja nawet nie ruszyłam lekcji. Dzisiejszy dzień jest tego typu przykładem, jednak na jutro nie mam nic do nauki (przynajmniej teoretycznie), więc mogłam sobie na takie odmóżdżanie pozwolić. 

Szczerze jednak powiem, że gdy spróbowałam już funkcjonować jako zorganizowana osoba, to męczy mnie takie marnowanie czasu. Patrzę teraz na zegarek i myślę sobie ''mogłam spakować się do szkoły wcześniej'', ''mogłam recenzję napisać zanim poszłam ćwiczyć". W ten sposób teraz popijałabym ciepłe mleko z miodem czytając którąś z gazet lub książkę, a nie myślała nad końcówką recenzji i zastanawiała się, czy powinnam się martwić o jutrzejszą lekcję matematyki. 

Przez ostatnie dwa tygodnie z wyrabianiem się w czasie pomógł mi mój wydrukowany rozkład. Nic trudnego. Kilka linijek z popisanymi datami i obowiązki do wykonania. Czasem udawało mi się odhaczać wszystko jako wykonane, częściej jednak pojedyncze rzeczy zostawały niezrobione. Ale pomagało. Poza projektem z WOS'u zdałam wszystkie sprawdziany, kartkówki i zadania domowe. Nie szłam na żadną lekcję myśląc ''poświęciłam za mało czasu na naukę". 

Skosztowałam organizacji i posiadania wieczorów dla siebie i teraz męczy mnie już bezcelowe wpatrywanie się w monitor. Czas, który mogłabym poświęcić na przeglądanie fb, wolę zastąpić gazetą lub książką. Albo przyjemnym wieczornym spacerem. Albo popołudniową, dwugodzinną jazdą na rolkach. Czymkolwiek innym bardziej kreatywnym. 

Jutro zacznie się weekend. W piątki i soboty trudniej mi jest zmotywować się do nauki, ponieważ od zawsze te dwa dni były dla mnie czasem odpoczynku, a w niedziele uczyłam się i odrabiałam lekcje. I nie uważam tego za coś złego. Człowiek potrzebuje odpoczynku. Człowiek potrzebuje czasem nawet typowego odmóżdżania się. Ważne jednak, żeby poświęcić na to przykładowo trzy godziny tygodniowo, a nie trzy godziny dziennie. W ten sposób uda nam się uniknąć pytania ''jak mieć czas dla siebie?''.




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz