14 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014

Witam!
Połowa stycznia, a ja biorę się za podsumowanie.
Ten rok zdecydowanie był aktywny, wiele się działo, był pewnie jednym z ważniejszych jak dotąd w moim życiu ...



Czy dopełniłam swoich postanowień na rok 2014? Zacznijmy po kolei...


1. Planowałam schudnąć...
...do balu gimnazjalnego, na który tak bardzo czekałam przez cały okres tej szkoły, planowałam schudnąć (głównie z nóg) i zapuścić włosy do talii. Czy mi się to udało? Zdecydowanie nie, haha :D Przed listopadowym ścięciem moim włosom brakowało jakieś 7 cm do talii... oczywiście po wyprostowaniu.
Miałam za to przepiękną sukienkę, z Oskarem i jego mamą stwierdziliśmy, że najładniejszą, a na pewno najciekawszą :) Jako jedyna nie była w jednym kolorze. ~Musiałam sobie trochę poschlebiać!







2. Planowałam nie jeść słodyczy. 
Powiem tak... przez pierwsze 2,5 miesiąca udawało mi się to. Wiązało się to jednak z tym, że namiętnie liczyłam kalorie, starałam trzymać się w granicach 1200-1500, gdy wychodziło więcej byłam strasznie zawiedziona. Może nie było po mnie widać tego, w jaką obsesję wpadałam, ale teraz wiem, że to nie było mądre. Nabawiłam się wtedy dużych niedoborów w organizmie, waga co prawda potrafiła zjechać do 56kg, ale wizualnej różnicy i tak nie było. Ćwiczyłam tez wtedy dosyć regularnie. Zaprzestałam jednak gdy zorientowałam się, że moja obsesja doprowadzi mnie niedługo do czegoś niefajnego...
Może i lepiej? :)







3. Planowałam dobrze napisać testy gimnazjalne.
To mi się akurat udało!
Z wyników testów byłam bardzo zadowolona, miałam wysoką średnią na koniec roku, skończyłam gimnazjum jako trzecia najlepsza uczennica, do tego miałam wiele osiągnięć na swoim koncie, w tym większość artystycznych. 
Tu akurat się udało i jestem bardzo zadowolona z tego, jak ukończyłam tę szkołę. :D






4. Planowałam dostać się do dobrej szkoły.
Z wyborem mojej szkoły było wiele problemów. 
Nie do końca byłam przekonana tego, że chcę iść do liceum. Do teraz twierdzę, że wolałabym jakiś zawód mieć i iść na studia pomimo posiadania już jakiegoś zawodu, ale poszłam babci na rękę i wybrałam liceum.

Dostałam się do bardzo dobrego liceum w Poznaniu. Nie żałuję, że tam poszłam i przykro mi było, gdy musiałam zrezygnować. Cóż, siła wyższa...

Teraz jestem w LO w moim mieście. Klasę w Poznaniu miałam dużo lepszą. Kilku nauczycieli jest sympatycznych, do kilku mam neutralne podejście i tylko do dwóch jestem uprzedzona, więc nie jest tak strasznie źle. Nie będą to jednak cudowne trzy lata, bo nie przepadam za tą szkołą. O wiele lepiej czułam się w gimnazjum, gdzie lubiłam wszystkich nauczycieli, chociaż na niektórych się denerwowałam, miałam w gimnazjum sympatyczną klasę. Przeżyję jednak, to tylko trzy lata. :)




5. Planowałam w końcu zacząć się wysypiać.
Do snu kładłam się tak, by móc spać te 7,5-8h. Nie tu jednak jest problem, a w czymś innym, czego nie potrafię rozszyfrować. Po prostu sama z siebie nie mogę spać. Czasem są to trzy noce pod rząd, czasem śpię po 4-5h i resztę czasu leżę czekając do rana. Bardzo rzadko zdarzają się noce, kiedy naprawdę całe przesypiam... 
Próbowałam już pić na noc melisę, pomagała przez kilka pierwszych razy, potem mój organizm się przyzwyczaił.
Trudno, kiedyś na to jakoś zaradzę:D 





6. Planowałam lepiej dbać o cerę i włosy.
O włosy dbałam, dbam i dbać będę. Z włosami wszystko szło dobrze, aż nie zmieniłam szkoły i nie musiałam nadrabiać półtorej miesiąca nauki. Wtedy nie miałam czasu na bawienie się w olejowanie, wcześniejsze mycie, by nie iść spać z mokrymi, czasem nie nakładałam nawet odżywki, jedynie olejek po myciu i serum.
W ten sposób wszystkie blond rozjaśnione końce, które i tak ledwo udawało się utrzymać w porządku, uległy zniszczeniu i podcięłam włosy.
Teraz zapuszczę zdrowe.
Mam nadzieję.
Co do cery to.. różnie bywa. Większość czasu nie jest jednak źle, przed miesiączką są z nią problemy, ale idzie przeżyć. I tak jest dużo lepiej niż kiedyś, bo bardzo rzadko muszę nakładać coś na skórę (w sensie podkład,puder czy korektor...).




7. Planowałam utrzymać dobre wyniki w szkole.
W gimnazjum świetnie mi się to udawało. 
W LO nie idzie mi źle, w klasie mam IV miejsce na półrocze. Jeśli się postaram, to na koniec roku będę mieć pasek albo chociaż będę go bliska. 
Myślę, że gdybym nie zmieniała szkoły w trakcie, też inaczej by to wszystko wyglądało.
Zobaczymy, na razie nie jest źle, więc można uznać,że postanowienie się udało.




I na sam koniec...



8. Planowałam, by ten rok przyniósł mi więcej miłości niż poprzedni.
Zdecydowanie tak było.
Ten punkt udał się w 100%.  
Nie będę tego wszystkiego opisywać, były momenty cudowne, były momenty sprzeczek i zwątpień, ale nakreślając całokształt, to ten rok pod względem miłości był cudowny.
Kiedyś twierdziłam, że w wieku gimnazjalnym nie da się spotkać prawdziwej miłości.
Miałam nawet postanowienie, że nie zwiążę się z nikim do końca gimnazjum.
Nie udało się.
I bardzo dobrze! 
Czas spędzony z drugą osobą to chyba najpiękniejszy czas jaki może być..













Chciałam w tamtym roku być szczęśliwa i.. rok 2014 można zaliczyć do szczęśliwych.




Z zespołem muzycznym w marcu byliśmy w Szczawnicy na wycieczce, którą wygraliśmy wcześniej w Krakowie. Byliśmy także w Czarnkowie, gdzie wygraliśmy i w ramach tego pojechaliśmy na wycieczkę do Warszawy.















Urodziła mi się moja pierwsza kuzynka. W końcu nie jestem najmłodsza w rodzinie! :D









Wzięłam udział w kilku konkursach, w jednym nawet udało mi się zająć IV miejsce w województwie... Tak, chwalę się, czemu nie.^^








Zaczęłam nosić okulary! Tak, to też bardzo ważne, hahah. Tak naprawdę to mam je tylko do czytania i do komputera, ale liczy się fakt, że są. Nawet jeśli to malutka wada. Chodziło o to, by oczka mniej się męczyły.







Utrzymałam także przyjaźń z Alicją, co było pod znakiem zapytania, gdy rozchodziłyśmy się do innych szkół. Nie wszystkie przyjaźnie przetrwały, ta akurat tak, z mniejszymi czy większymi zawirowaniami. :)







Brak komentarzy :

Prześlij komentarz