20 listopada 2013

School, school, school...

Witam!
Gdyby nie to, że mamy w planie matematykę, zostałabym dziś w domu... jestem trochę chora. Babcia wypisała mi zwolnienie z WF'u, przez co do domu szłam po 4 lekcji! 
Po drodze wstąpiłam z Alicją do Rossmann'a po tonik i płyn do demakijażu.

Wróciłam, poplątałam się trochę po domu i siadłam do lekcji. Rozpisałam sobie ładnie całą matematykę, ale pani i tak znajdzie jakiś drobny błąd i nie będzie 5+, czuję to! Wcześniej też miałam za zadania powtórkowe 5 i 5-.. 

Jutro sprawdzian z biologii, z genetyki. Troszkę umiem, jeszcze siądę do nauki. Chciałabym dostać 5, bo na razie z biologii wychodzi mi 4 :( A nie chcę tak! 


Do tego cały czas boli mnie jeden fragment pleców i to coraz mocniej. Babcia powiedziała, że jak mi nie przejdzie to pójdziemy do lekarza. Jakoś w to nie wierzę, ale...^^



Brak komentarzy :

Prześlij komentarz