10 listopada 2013

Powrót z Krakowa

Cześć!
Dziś rano wróciliśmy do domu. Było naprawdę fajnie!
Wszyscy zmęczeni, wykończeni... niewyspani... Ale jacy szczęśliwi! 
Oskar poprosił tatę, by z dworca podwiózł mnie na osiedle. Ciekawe jak bym się doczołgała do domu sama, nie miałam już siły na nic, hahah :D 
Spałam od 10.30 do 17... i pewnie spałabym dłużej, gdyby nie to, że babcia mnie obudziła, żebym zjadła obiad. Dobrze zrobiła, bo inaczej nie poszłabym do kościoła, a obiecałam, że będę. ^^


 Pociąg, pociąg, pociąg... 




Herbatka. Oskar był tak dobry i mi kupił ^^








Tyle biletów! Tyle szczęścia! Sama je drukowałam, a później wszystkie kasowałam :D
Za każdym razem gdy jeździliśmy potem tramwajem lub autobusem, pani dawała mi do kasowania.^^


Kościół pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Krakowie




Zwiedzanie... 






Nasz puchar   ♥ 


Tak wygląda 180 zł wydane w McDonald'sie :D


Galeria Krakowska.. 


Pani chciała mieć większą szopę na głowie niż ja... naprawdę?! Nie sądzę ^^ 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz